Cześć!
Dzisiaj pokażę Wam lakier , który chyba ma u mnie największy poziom zużycia.
Mowa tutaj o dziecku Astor., nr.117 Satin Pink.
Mleczny, jasny różowy kolor. Na paznokciach wygląda bardzo delikatnie. Mimo, że na fotkach widać smugi, na żywo nie jest wcale źle, choć nie jest też idealnie.
Często kładę tylko jedną warstwę, która na paznokciu wygląda podobnie do odżywki eveline 8w1 (tfu!)
Mimo, że producent obiecuje trwałość do 10 dni, jasnym jest, że nie ma to pokrycia w rzeczywistości. 3 dni w moim przypadku to max, potem zaczyna się ścierać.
Nowy, szeroki pędzelek, nie jest taki szeroki, jest za to dziwnie ścięty w stożek.
Raz na 5 malowań zdarza się gdzieniegdzie jakiś pęcherzyk. Wysycha w miarę ok.
Jak widzicie, ma u mnie więcej minusów niż plusów, ale mimo wszystko ma największe zużycie wśród moich lakierów. Wszystko przez jego kolor. Chorowałam na niego od zawsze, kojarzy mi się z kolorem paznokci z reklam. Taki naturalny, delikatny.
Lubicie takie kolory, czy wolicie bardziej zdecydowane na swoich pazurkach?
Pozdrawiam, Jolka.